Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Korn (zajefany zespół)

muzyka.blog4u.pl

Korn (zajefany zespół)

Bakersfield, to półmilionowe miasto w Kalifornii położone w sercu rolniczej części tego Muzyczna rewolucja może zrodzić się w najdziwniejszych miejscach. Athens w stanie Georgia. Aberdeen w Washingtonie. Czy chociażby Bakersfield w Kalifornii.

Zgadza się - Bakersfield to ponure, mało przyjazne miasto położone na zachód od Doliny Śmierci, idealnie pasowałoby do któregoś filmu Davida Lyncha. Gdyby chociaż tylko działo się tam coś ciekawego… A tak Fieldy Arvizu spędził większą część okresu dojrzewania ‘snując się po zaniedbanych polach, popijając piwo i przyglądając się bójkom swoich rówieśników’. Dlatego razem z przyjaciółmi postanowił uzewnętrznić swoje żale i frustracje grą na instrumentach.

Od tej chwili muzyka rockowa przestała być już taka sama.

I tak Fieldy, James ‘Munky’ Shaffer, David Silveria, Brian ‘Head’ Welch i jako ostatni, mający za sobą niezbyt chlubną przeszłość asystent koronera, Jonathan Davis porzucili Bakersfield na rzecz Los Angeles, gdzie wkrótce dali o sobie usłyszeć jako zespół KORN. Nie bez znaczenia były podobne inspiracje, jakie ich łączyły – agresywny miejski hip-hop i ciężki, oparty na riffach death metal. Ale dźwięki, jakie zaczęły rodzić się w Huntington Beach, które to miejsce grupa obrała za swoją salę prób, już wkrótce okazały się zaskakującym muzycznym precedensem, który zaowocował całą rzeszą imitatorów, usilnie starających się brzmieć jak oni – jak KORN.

Dwa lata tras koncertowych zaowocowały podpisaniem kontraktu z wytwórnią Immortal i wydaniem dziś już niemal klasycznego albumu ‘Korn’. Płyta rozpoczynała się proroczym, upiornym wyzwaniem „Are you ready (jesteście gotowi) ?” i zaraz potem następowało najcięższe, nie spotykane jeszcze w muzyce rockowej uderzenie – stworzone dzięki spółce Shaffer / Welch, specjalnie niżej strojącej swoje i tak nisko brzmiące 7 strunowe gitary i mającej gdzieś obowiązujące dotąd muzyczne konwenanse. Metalowy łoskot udziwniał jeszcze bass Fieldy’ego i perkusja Silverii, dodających charakterystyczne dla filmów porno rytmy funk i hip-hopu, ale w tym wypadku czyniących całość tylko bardziej drapieżną i agresywną. Jednak podstawą każdego utworu były wplecione w cały gąszcz dźwięków melodie, czyniące KORN najbardziej pomysłowym i najcięższym zarazem debiutem od czasów Black Sabbath. Ale Davis nie zamierzał śpiewać o diabłach czy wiedźmach, w teksach utworów próbował uporać się z prawdziwymi demonami swojego życia – „Faget”, „Shoots and Ladders” były wspomnieniem jego przerażającego dzieciństwa, a zamykający album wstrząsający „Daddy” kończy się autentycznym płaczem wokalisty.

„Jesteście gotowi?” Cóż, komercyjne stacje radiowe na pewno nie były na KORNa gotowe. Podobnie jak MTV. Na razie…

Tak więc grupa zdecydowała się dotrzeć ze swoimi wstrząsającymi występami tam, gdzie miała największe szanse zostać zauważona – m.in. na słynny Ozzfest. Unikalne brzmienie KORNa większość z dzieciaków słyszała po raz pierwszy, ale część z nich od razu znalazła w ponurych tekstach Davisa odbicie swoich własnych przeżyć. Po prostu nikt wcześniej nie grał tak, jak KORN.

W niedługim czasie grupie udało się zabrać wokół siebie tak potężną grupę fanów, że ich drugi, zatytułowany z brutalną przewrotnością ‘Life Is Peachy’ z miejsca stał się Platynową Płytą. Tym razem gotowa na przyjęcie KORNa była chociaż prasa: „Perwersi, psychopaci i paranoicy” grzmiała Chicago Tribune, „Pomysłowo rozkręcane osobiste piekło” – donosił o występach grupy Cleveland’s Plain Dealer.

I choć gdy ‘Peachy’ służył bardziej umocnieniu brzmienia znanego już z albumu debiutanckiego, niż wprowadzeniu jakiś nowości stylistycznych, świat poznał grupę z innej, raczej zaskakującej strony – z poczucia humoru. Odegrany na dudach cover War „Lowrider” był tylko jednym z takich przykładów, podobnie jak wypełniony całym alfabetem przekleństw kawałek „K@#%!”, choć ten akurat spotkał się z czynnym protestem z strony krytyków czy tzw. samozwańczych ‘stróżów moralności’. Doszło nawet do tego, że w Zeeland (stan Michigan) dyrektor szkoły zakazał wstępu do szkoły uczniowi noszącemu koszulkę z napisem ‘Korn’, określając grupę za ‘gorszącą, wulgarną i obsceniczną’. Dopiero kiedy zespół zorganizował kampanię na rzecz przywrócenia swojego fana w prawach ucznia, cała rzecz zakończyła się pomyślnie. Ale ten epizod znaczył więcej niż można to sobie wyobrazić – pokazał jak bardzo KORN potrafi postawić się za swoimi fanami.

Lata spędzone w kolejnych trasach zaowocowały tym, że następny, wydany w 1998 roku album ‘Follow The Leader’ od razu trafił na szczyt Listy 200 Najlepiej Sprzedających się Płyt wg tygodnika Billboard. Pochodziły z niego dwa – nie bójmy się tego powiedzieć – przeboje „Got The Life” i „Freak On A Leash” ale i kilka klasyków ‘rap-metalu’ („Children Of The KORN” z gościnnym udziałem rapera Ice Cube, czy „All In The Family” z Fredem Durstem) - jedne z najmocniejszych kawałków grupy, nawet dzisiaj będące niedoścignionym wzorem dla wielu ‘ciężkich’ kapel.

Płytą zachwycali się wszyscy. Magazyn Rolling Stone określił nawet ‘Follow The Leader’ jednym z najlepszych alternatywnych albumów lat 90., pisząc, że ‘muzycy KORNa swoje obrzydzenie światem potrafią jak na ironię sprzedać całemu krajowi. A na to czekała właśnie młoda generacja, wyrażając je dotychczas pod postacią buntu i przemocy”.

Ale ‘Follow The Leader’ pokazał KORN z jeszcze innej, nieznanej strony.

Kiedy 14-letni chłopak cierpiący na nieuleczalnego raka jelita przez fundację Make-A-Wish poprosił chociaż o parę chwil spotkania z zespołem, muzycy bez wahania zgodzili się spełnić jego życzenie. Nie kryjąc przejęcia spotkali się z chorym, a planowana początkowo na kilka minut wizyta przedłużyła się do kilku dni i zaowocowała kolejnym wstrząsającym utworem – „Justin”.

Związek z fanami podkreśliła kolejna akcja specjalna, polegająca na cotygodniowych transmisjach internetowych ze studia, w którym KORN pracowali nad nowym albumem. Nadawane po godzinach lekcyjnych relacje pozwalały fanom na bieżąco śledzić postęp w nagrywaniu albumu, brać udział w czatach z członkami zespołu, czy wreszcie poznać wielu specjalnych gości pojawiających się na płycie – 311, The Deftones i Limp Bizkit, ale i gwiazdy porno – Rona Jeremy czy Randi Rage.

Innym ciekawym ruchem promocyjnym była akcja ‘KORN Kampaign ‘98’ przypominająca polityczne wiece trasa po Ameryce, z towarzyszącymi jej ‘konferencjami’ dla fanów. Także KORN wysunął propozycję zorganizowania heavy-rockowo-rappowej trasy

Family Values Tour, która trwając przez kilka miesięcy 1998 roku zgromadziła takie gwiazdy, jak Ice Cube, Limp Bizkit czy Rammstein i okazała się jedną z najpopularniejszych tras koncertowych roku 1998. Składanka utworów live z Family Values Tour ’98 już następnego lata pokryła się Złotem. Wtedy też zespół wystąpił z iście wybuchowym show na Woodstock’99.

W między czasie powstała własna wytwórnia płytowa KORNa – Elementree. Pierwszy zespół, jaki się z nią podpisał – Orgy – okazał się strzałem w dziesiątkę i już parę miesięcy po wydaniu ich debiut ‘Candyass’ okazał się Platynową Płytą.

Podczas pracy nad następcą ‘Follow…’ okazało się, że prawie każdy szanujący się heavymetalowy band gra w tych czasach na specjalnie niżej strojonych 7 strunowych gitarach (jeszcze przed KORNem było czymś w ogóle niespotykanym), co –o ironio!- znacznie osłabiało pozycję wynalazców takiego stylu gry. Co gorsza, bardzo dawało się odczuć przesycenie w mediach gatunkiem ‘rap-metal’, który regularnie obecny był już nawet na najbardziej populistycznych listach przebojów. Muzycy KORNa zdawali sobie sprawę, że kolejny ‘Leader’ czy ‘Peachy’ – mimo że tak bardzo oczekiwany przez fanów, nawet najlepszy – nie ma już racji bytu. Nadszedł czas na znalezienie się w innej stylistyce i oderwanie od korzeni – co w przypadku zespołu o tak wypracowanym brzmieniu wiązało się z nie lada ryzykiem. I jak pokazała historia – ryzyko opłaciło się jak nigdy dotąd!

„Już kiedy pisaliśmy piosenki na tą płytę wiedzieliśmy, że musimy dokonać czegoś naprawdę przełomowego” powiedział w jednym z wywiadów Munky. „Posunąć się naprzód, pokonać granice i wykreować brzmienie najbardziej pasujące do nas w danej chwili”.

Kolejnym ukłonem w stronę swojej publiczności był konkurs na okładkę nowej płyty. Wyłoniona spośród całego mnóstwa prac grafika jednego z fanów stała się oficjalną okładką nowego albumu. Pozostali uczestnicy ścisłego finału otrzymali limitowane edycje płyt ze swoimi własnymi okładkami!

Od strony muzycznej „Issues” okazał się najlepszym od czasów debiutu albumem KORNa. Co więcej, wielu uważa, że siłą swoich kompozycji pokonuje nawet i ten krążek! Opłaciły się wszystkie zmiany, całe ryzyko związane z poszukiwaniem nowej tożsamości – po raz drugi w karierze płyta w pierwszym tygodniu sprzedaży trafiła na 1 miejsce listy Billboardu. I po raz kolejny zespół podbił listy przebojów nowym singlem „Falling Away From Me”. Czterokrotna Platyna była kolejnym sukcesem na koncie zespołu, podobnie jak rozpoczęta w Apollo Theater w święto Halloween ’99 trasa koncertowa.

I skoro „Issues” okazała się być artystycznym, krytycznym i komercyjnym triumfem dla zespołu, w szczytowym momencie swojej kariery, w jaki sposób KORN odpowiedział na wszechobecne ciśnienie związane z powodzeniem wszystkiego, co nagrają potem?

Nagrywając jeszcze lepszy album: „Untouchables”. Używając samplera w nietypowym 24-BITowym tempie (dwa razy szybszym niż normalnie spotykanym) razem z producentem Michaelem Beinhornem stworzyli niezwykłe obrazy dźwiękowe. Niewyobrażalnie ciężki, bezkompromisowo introspekcyjny i zaskakująco unikalny album „Untouchables” wynosi KORNa na całkiem nowy poziom artystyczny.

Ale czego tak naprawdę możemy się spodziewać? Wszystkiego, co mogło powstać w wyniku pasjonujących poszukiwań pośród tego, co było, i czego w muzyce rockowej jeszcze nikt nie słyszał. W końcu to przecież KORN muzyka dla dzieci !!!
Głosuj (0)

|| ~Inna ||
Oo, jakaś mądra notka! KORN! Jak ja kocham ten zespół. Cieszę, że ktoś o nim pisze. :) Narazie jedna notka, ale mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz. Chętnie dodałabym Cię do ulubionych ale na razie nie ma po co. Pozdrawiam cieputko:* Poinformuj mnie na mym blogu, jak się coś tu zmieni. :)
|| brak www || data: 2006
ant186.internetdsl.tpnet.pl || IP: 83.17.101.186